Karol Szymanowski – zarys biografii

Karol Szymanowski urodził się 3 października 1882 roku w Tymoszówce. Pochodził z typowo kresowej rodziny szlacheckiej. Rodzina Korwin-Szymanowskich (bo tak brzmiało pełne nazwisko kompozytora) należała do bardzo starych rodów mazowieckich; jego historia datuje się od początków XVI stulecia, a samo nazwisko pochodzi od miejscowości Szymany w powiecie szczuczyńskim. Rok 1778 to początek ukraińskiej gałęzi rodu, powstałej w wyniku skoligacenia rodzin Szymanowskich i Rościszewskich. Dominik, pradziad kompozytora, dostąpił godności marszałka szlachty kijowskiej, a rodzina utrwalała oświecony model polskiej tradycji patriotycznej. Stanisław – ojciec kompozytora – był człowiekiem o bardzo wszechstronnych, typowo renesansowych zainteresowaniach. <...> Szymanowski senior był wielkim patriotą i koneserem sztuki, niemal ślepo wpatrzonym w muzyczny talent syna, a owo uwielbienie miało również praktyczne przełożenie w postaci kopiowania rękopisów młodziutkiego twórcy. Matka kompozytora Anna wywodziła się z kurlandzkiej rodziny baronów von Taube, której część uległa spolszczeniu, porzucając tradycyjny w tamtych stronach luteranizm na rzecz religii katolickiej. Szymanowski miał czworo rodzeństwa – trzy siostry i brata. Wszyscy pasjonowali się sztuką: najstarsza siostra Anna (Nula) [rysowała] <...>, starszy brat Feliks był pianistą <...>.  Młodsze siostry wykazywały również spore artystyczne zainteresowania: Stanisława (Stasia) miała w przyszłości stać się śpiewaczką, a najmłodsza Zofia (Zioka) próbowała swoich sił jako poetka i pisarka. Rodzina systematycznie oddalała się od tradycyjnego agrarnego rodzaju bytowania, coraz bardziej przypominając artystyczną cyganerię, czemu sprzyjały jeszcze rodzinne koligacje z wysublimowanymi muzycznie klanami Blumenfeldów i Neuhausów. Szymanowscy oprócz Tymoszówki posiadali też dwa domy w oddalonym o 70 km Elizawetgradzie, z których jeden stanowił schronienie podczas mroźnych w tamtych stronach zim, a drugi poprzez wynajmowanie powiększał rodzinne konto finansowe.

Młody Szymanowski wychowywał się w cieplarnianych warunkach, a choroba kolana, którą przeszedł w dzieciństwie, spowodowana najprawdopodobniej zarazkami gruźlicy (do końca życia lekko utykał) jeszcze bardziej izolowała go od świata zewnętrznego. Przebywające w Tymoszówce guwernantki dbały o wykształcenie chłopca, który systematycznie pogłębiał swoja wiedzę – szczególnie praktyczna okazała się później płynna znajomość języka francuskiego i niemieckiego i co za tym idzie kontakt z literaturą poznawaną bez pośrednictwa tłumacza. Pasje muzyczne (gra na fortepianie oraz elementy kompozycji) realizował w szkole [Neuhasów] w Elizawetgradzie. W roku 1995 wraz ojcem ruszył w podróż do Genewy, po drodze zatrzymując się w Wiedniu. Oglądane tam spektakle operowe: Carmen, a przede wszystkim Lohengrin rozpaliły do czerwoności kiełkującą dopiero artystyczną wyobraźnię młodego chłopca. W roku 1901 przyszły twórca zakończył swoją edukację ogólną<...>. Młody Karol już wcześniej podjął decyzję o poświęceniu się muzyce. Wybór miejsca studiów stanowił nie lada dylemat. Ostatecznie zdecydowano się na muzycznie prowincjonalną Warszawę, która zdystansowała znacznie bardziej światowy wówczas Petersburg.

W Warszawie Szymanowski podjął prywatne studia muzyczne u Zygmunta Noskowskiego, kompozytora zorientowanego konserwatywnie, który wtłoczył rozbuchaną wyobraźnię dźwiękową swojego młodego studenta w sztywną, klasyczną dyscyplinę formy i kontrapunktu. W 1903 roku w Warszawie przebywał Richard Strauss, który dyrygował swoimi poematami symfonicznymi: Śmierć i Wyzwolenie oraz Don Juan. W tym samym roku w warszawskiej filharmonii rozbrzmiewało jeszcze jedno potężne dzieło niemieckiego kompozytora – Życie bohatera, którego motywy zostaną kilka lat później włączone przez Szymanowskiego do jego 1. Symfonii.

Niezwykły wpływ muzyki Straussa na chłonną wyobraźnię młodego Szymanowskiego był niewątpliwie hamowany przez konserwatywną osobowość Noskowskiego i co za tym idzie mógł uzewnętrznić się dopiero po zakończeniu studiów. Stało się to w 1904 roku, a owo uzewnętrznienie miało charakter lawinowej erupcji, otwierającej w życiu kompozytora etap "Sturm und Drang". Poszukiwanie odpowiedniego stylu było dla Szymanowskiego obsesją, która wypełniała właściwie całe jego życie. Pierwsza, jeszcze młodzieńcza próba "odnalezienia siebie" wiodła w stronę Niemiec; jej bezpośrednim skutkiem były odbyte w 1904 roku wyprawy – czy  niemal pielgrzymki – do Bayreuth na spektakle Tristana i Izoldy oraz Śpiewaków Norymberskich. Pod koniec tego roku młody kompozytor wybrał się do Zakopanego. Pobyt ten zaowocował dwoma niezwykłymi i artystycznie nośnymi przyjaźniami: ze Stanisławem Ignacym Witkiewiczem "Witkacym", który miał się wkrótce okazać jedną z największych indywidualności polskiej literatury i dramatu XX wieku, oraz Arturem Rubinsteinem, który niebawem został jednym z najsłynniejszych w świecie pianistów. W marcu 1905 roku Witkacy i Szymanowski udali się we wspólną podróż do Włoch, co stanowiło niezbity dowód dalszego pogłębiania się tej relacji.

Rok 1905 przyniósł dwa istotne wydarzenia: traumatycznie przeżytą śmierć ojca oraz skrystalizowanie się idei założenia Spółki Nakładowej młodych kompozytorów, która wystartowała pod szyldem "Młodej Polski" w muzyce. Czwórka ambitnych twórców: Grzegorz Fitelberg, Apolinary Szeluto, Ludomir Różycki i Karol Szymanowski postanowiła torować sobie drogę do sławy, wydając i promując własną muzykę, która estetycznie nawiązywać miała do ideałów tak bujnie rozwijającej się wówczas literatury młodopolskiej, choć oficjalnie żadnego programu nie sformułowano. Promotorem i w dużej mierze sponsorem grupy stał się książę Władysław Lubomirski, z zamiłowania kompozytor amator. Pierwszy koncert spółki odbył się 6 lutego 1906 w Warszawie, a w programie znalazła się m in. Uwertura koncertowa Szymanowskiego. Kolejne koncerty odbyły się w Berlinie i znów w Warszawie. Formacja nie okazała się wartością trwałą i po dwóch latach drogi poszczególnych kompozytorów, pogrążonych zresztą w licznych prywatnych i ambicjonalnych animozjach, rozeszły się w przeciwległych kierunkach. Wartością trwałą, mimo przejściowych meandrów pozostała przyjaźń z Fitelbergiem (Ficiem), dyrygentem niemal przez całe swoje życie oddanym sprawie muzyki Szymanowskiego.

Lata 1905–1911 to dla przyszłego twórcy Harnasiów okres nieustannych podróży, mimo nienajlepszej sytuacji materialnej. O ile letnie miesiące konsekwentnie wypełniała praca kompozytorska w domowym zaciszu Tymoszówki, o tyle pozostały czas całkowicie poświęcony był artystycznym wojażom na linii Warszawa – Berlin. Istotne też okazały się kolejne wyprawy do Włoch: w roku 1908 z bratem Feliksem i kuzynem Harrym Neuhasem, oraz w 1911 ze Stefanem Spiessem – hojnym sponsorem, długoletnim i oddanym przyjacielem.

Podczas wyprawy w 1911 roku, w kwietniu i maju, Szymanowski i Spiess zwiedzali m.in. Sycylię. Przyjaciele podążali tradycyjnym szlakiem turystów, wiodącym od Messyny, przez Palermo, Segestę, Girgenti (dziś Agrygent), Syrakuzy do Taorminy. Zwiedzali wszystko co najcenniejsze i najniezwyklejsze: świątynie Segesty i Agrygentu, antyczne amfiteatry w Segeście, Syrakuzach i Taorminie. Szczególnie silnie oddziaływały wątki helleńskie: widok tryskającego źródła, będącego jak mówi legenda unieruchomionym wizerunkiem Aretuzy - nimfy z orszaku Artemidy, oraz metopy, przeniesione do muzeum w Palermo płaskorzeźby o tematyce mitologicznej, które w oryginale powstawały na fryzach doryckich świątyń. Ze zdwojoną siła odezwały się wspomnienia lektur homeryckiej Odyseji, wszak to właśnie w okolicznych wodach antyczny wojownik przeżywał przygodę z syrenami. Reminiscencje sycylijskie odezwą się po kilku latach w twórczości Szymanowskiego w: Mitach (cz. 1 to "Źródło Aretuzy"), Metopach i rozgrywającej się na śródziemnomorskiej wyspie operze Król Roger, której bohaterem jest autentyczna, historyczna postać – normandzki władca Sycylii Roger II.

Lata 1911–1914 wprowadziły Szymanowskiego w orbitę Wiednia, które to miasto dostąpić miało pozycji, w świadomości kompozytora zarezerwowanej dotąd dla Berlina. Zręczne, niemal "dyplomatyczne" posunięcia promocyjne księcia Lubomirskiego zapewniły Grzegorzowi Fitelbergowi lukratywną pozycję dyrygenta wiedeńskiej Hofoper, co zachęciło blisko związanego wówczas z nim Szymanowskiego do wspólnego zamieszkania w naddunajskiej stolicy. Dodatkową zachętą było bardzo dobre przyjęcie 2. Symfonii, czego namacalnym dowodem była znakomita recenzja Juliusa Korngolda – koryfeusza wiedeńskiej krytyki, następcy Hanslicka w "Neue Freie Presse". Kolejnym potwierdzeniem rosnącej artystycznej pozycji Szymanowskiego było też podpisanie kontraktu z wydawnictwem Universal Edition. Pełne luksusu i zbytku życie w Wiedniu dość szybko zakończyło się całkowitą ruiną, a skandalizujące odejście Fitelberga z Opery pogrążyło Szymanowskiego w roku 1913 w poważnych tarapatach finansowych i ciężkiej depresji. Kolejnym ciosem było dokonane rok później w Zakopanem tajemnicze samobójstwo Jadwigi Janczewskiej, przyjaciółki Witkacego, której desperacki czyn łączono z osobą kompozytora. Odbyta wiosną tego samego 1914 roku wspólnie ze Stefanem Spiessem podróż na Sycylię i do Północnej Afryki, która obejmowała Algier, Biskrę i Tunis była nie tylko próbą katharsis po wcześniejszych bolesnych wydarzeniach, czy barwną turystyczną przygodą. Stała się ona jednym z największych doznań estetycznych, jakie dane było Szymanowskiemu odczuć, rozpoczynając fascynację światem arabskiej egzotyki. Jej pokłosiem stały się tak ważkie dzieła jak 3. Symfonia czy Pieśni Muezina Szalonego. Ten sam rok zaowocował jeszcze jedną ważną podróżą do Paryża i Londynu. Szczególnie pierwsza z wymienionych metropolii stanie się w przyszłości bliska sercu kompozytora. Ogromne znaczenie miało też poznanie osoby i dzieł Igora Strawińskiego, którego muzyka stała się dla polskiego twórcy przedmiotem głębokiej adoracji.

Wybuch I Wojny Światowej zmusił Szymanowskiego do powrotu na rodzinną Ukrainę, która przez pięć lat stała się dla niego zarówno schronieniem, jak i więzieniem. Nagromadzone bogactwo przeżyć osobistych i artystycznych, wzmocnione poczuciem izolacji wprowadziły kompozytora w stan twórczego napięcia, niemal transu. Jego rezultatem były kolejno powstające w Tymoszówce arcydzieła: orkiestrowe Pieśni Miłosne Hafiza, 3. Symfonia, Mity, Pieśni Księżniczki z baśni i 1. Koncert skrzypcowy. W tym właśnie czasie doszło też do pełnego artystycznego zbliżenia z wybitnym skrzypkiem Pawłem Kochańskim, którego gra i techniczne wskazówki zainspirowały powstanie wszystkich wówczas powstałych kompozycji skrzypcowych. W roku 1915 Rainhold Glier zaoferował Szymanowskiemu tytuł profesora kompozycji w konserwatorium kijowskim, która to propozycja została odrzucona. W 1916 roku nieco spokojniejsza sytuacja polityczna umożliwiła kompozytorowi podróże po rosyjskim imperium, czego rezultatem były wizyty w Petersburgu i Moskwie. Kolejny rok przyniósł ponowne zaostrzenie napięcia, tym razem spowodowane rewolucyjnym wrzeniem – rozpoczęły się zabójstwa i pogromy. Powstający właśnie 1. kwartet smyczkowy był niemym świadkiem przymusowego opuszczenia Tymoszówki przez rodzinę Szymanowskich i tymczasowego schronienia się w Elizawetgradzie. Kompozytor niebawem niemal na cały rok zaprzestał tworzenia muzyki. Pisał wówczas niedokończoną, jak się miało później okazać, powieść Efebos, kontrowersyjną artystycznie próbę rozrachunku z samym sobą, z obraną przez siebie filozofią życia i miłości. Pod koniec 1919 Szymanowski na zawsze opuścił rodzinną Ukrainę i w wigilie Bożego Narodzenia przybył do Warszawy. Od tej pory nie miał już nigdy własnego domu.

Początek lat dwudziestych był dla Szymanowskiego czasem włączenia się w wir życia publicznego w odradzającym się państwie polskim. Był to też ponownie czas intensywnych podróży. Już w roku 1920 wraz Janem Effenberg-Śliwińskim wyjechał do Francji i Anglii, celem prowadzenia misji kulturalnej. W roku 1921 dwukrotnie podróżował do Ameryki, przemieszczając się wraz Rubinsteinem z Nowego Jorku przez Boston, Florydę do Hawany. Był tam też świadkiem wykonań swoich dzieł, m in. chłodno przyjętej 2. Symfonii, granej przez Bostońską Orkiestrę Symfoniczną pod dyrekcją Pierre'a Monteux. Powrót do Polski wiosną 1922 roku zbiegł się z warszawska premierą opery Hagith, dzieła skomponowanego jeszcze przed I wojną.

Zima 1922–1923 przyniosła brzemienny w skutkach pobyt w Zakopanem i pełne odkrycie folkloru podhalańskiego, który tak silnie zaważył na charakterze dalszej twórczości kompozytora. Rozpoczęta jeszcze na Ukrainie, a komponowana przez wiele lat druga opera Szymanowskiego Król Roger, owoc bliskich kontaktów z Jarosławem Iwaszkiewiczem, późniejszym wybitnym poetą i prozaikiem, została po raz pierwszy wykonana w Warszawie w czerwcu 1926 roku.

Pod koniec tego roku kompozytor otrzymał dwie prestiżowe propozycje pracy – stanowisko dyrektora zaproponowały mu prawie jednocześnie konserwatoria w Kairze i Warszawie. Szymanowski wybrał znacznie mniej finansowo korzystną Warszawę, swoją decyzją narażając się w dodatku dużej części konserwatywnego środowiska muzycznego miasta. Wśród biografów kompozytora panuje powszechna i zgodna opinia, że była to najgorsza decyzja podjęta w jego życiu. Szymanowski nie miał zdolności organizacyjnych, w bardzo subiektywny sposób dobierał sobie też współpracowników. Nie był odporny na krytykę, a impulsywne reakcje stały się przyczyna konfliktów z tak zdawałoby się wypróbowanymi współpracownikami jak dyrygent Emil Młynarski czy Jarosław Iwaszkiewicz.

Rok 1927 przyniósł poważne problemy zdrowotne. Neurasteniczna osobowość twórcy Mitów szukała ukojenia w nałogach. Szymanowski palił ponad 60 papierosów dziennie i miał coraz poważniejsze problemy alkoholowe. Christopher Palmer w swej monografii o kompozytorze sugeruje też przelotne kontakty z narkotykami – morfiną, lub kokainą. Pierwszy krach nastąpił pod koniec 1928 roku, tuż po premierze Króla Rogera w Duisburgu, zakłóconej przez antypolską manifestację faszystowskiej organizacji Stahlhelm. Konieczne okazało się wówczas leczenie, na które Szymanowski wybrał się do austriackiego Edlach. Nie uczestniczył bezpośrednio w tryumfalnie przyjętym warszawskim prawykonaniu Stabat Mater 11 stycznia 1929 roku, pod batutą Fitelberga. Słuchał dzieła w radiowej transmisji. Dalsze komplikacje zdrowotne stały się przyczyną dymisji ze stanowiska dyrektora konserwatorium. Lekarze zdiagnozowali ostrą formę gruźlicy – pod koniec sierpnia 1929 roku kompozytor zdecydował się na wielomiesięczne leczenie w szwajcarskim Davos. Kuracja sanatoryjna odniosła pozytywny skutek. Namacalnym tego dowodem stała się poprawa stanu zdrowia, czego jednak nie można powiedzieć o ... konsekwencji. Niepomny na problemy i ostre konflikty, jakie napotkał podczas swojego dyrektorowania w Konserwatorium, ponownie i – jak się miało niebawem okazać – nieroztropnie przyjął propozycję zarządzania tą uczelnią, właśnie wówczas, w roku 1930, podniesioną do rangi Wyższej Szkoły Muzycznej. Tytuł rektora był niewątpliwie wartością nobilitującą, która zaspakajała marzenia kompozytora o pełnym, instytucjonalnym uznaniu we własnym kraju, a ten tak upragniony prestiż został jeszcze podbity tytułem doktora honoris causa, jaki Uniwersytet Jagielloński przyznał mu 12 (13?) grudnia 1930.

Nieco wcześniej, bo w październiku, kompozytor wynajął w Zakopanem – swoim ukochanym miejscu na ziemi – willę "Atma", która do roku 1936 pełniła w zasadzie funkcję jego domu. Plany reformatorskie dotyczące warszawskiej uczelni nie powiodły się; środowisko pogrążyło się w ostrym konflikcie, czego efektem stała się ministerialna decyzja o likwidacji szkoły, podjęta 29 stycznia 1932. Na nic zdał się strajk studencki, wzniecony pod wodzą młodziutkiego Stefana Kisielewskiego – w przyszłości znanego kompozytora i znakomitego publicysty. Uwolniony od administracyjnych obowiązków Szymanowski, przebywający wówczas niemal ciągle w ukochanej "Atmie" na nowo rzucił się w wir pracy kompozytorskiej, a twórcze napięcie, jakie mu wówczas towarzyszyło, porównywane może być jedynie z tym, jakie ogarnęło go w Tymoszówce w latach I wojny światowej. W krótkim okresie 1932–1933 powstały: 12 Pieśni kurpiowskich na głos i fortepian, 4. Symfonia "Symfonia koncertująca" (skomponowana w ciągu 3 miesięcy!!!), Litania i 2. Koncert skrzypcowy. W roku 1934 światło dzienne ujrzał drugi z Mazurków, wydanych później jako op. 62 – ostatnie dzieło kompozytora. Zarówno balet Powrót Odyseusza, jak i neoklasyczne Concertino na fortepian i orkiestrę pozostały w mniej lub bardziej zaawansowanych szkicach.

Tymczasem stan zdrowia Szymanowskiego stopniowo pogarszał się. Podczas premiery 4. Symfonii w Poznaniu 9 października 1932 roku kompozytor, występujący wówczas również w roli pianisty, mógł już tylko szeptać. Brak stałych dochodów, przy jednoczesnej konieczności stałej, finansowej pomocy dla matki i sióstr uczyniły materialną sytuację Szymanowskiego bardzo trudną. Kompozytor napisał 4. Symfonię z myślą o sobie jako wykonawcy solowej partii fortepianu, co miało mieć oczywiście przełożenie na regularne wpływy pieniężne z jej poszczególnych prezentacji. W roku 1932, tuż po prawykonaniu w Poznaniu, kompozytor wykonał swoje dzieło jeszcze trzykrotnie – we Lwowie i dwa razy w Warszawie. Rok 1933 przyniósł osiem wykonań, a lata 1934 i 1935 po siedem. Szymanowski wystąpił m. in. w Kopenhadze (zachowało się nagranie radiowe obszernych fragmentów tej interpretacji), Bolonii, Moskwie, Zagrzebiu, Bukareszcie, Leningradzie, Paryżu, Amsterdamie, Hadze, Sofii, Lyonie, Londynie, Sztokholmie, Oslo, Bergen, Rzymie, Liège. Grał najczęściej pod batutą Fitelberga, ale zdarzały się wykonania pod batutą innych dyrygentów – np. Pierre'a Monteux (w Paryżu, Amsterdamie i Hadze), oraz Malcolma Sargenta w Londynie. Planowany występ w Berlinie pod dyrekcją Furtwanglera nie doszedł do skutku z powodu napiętych relacji słynnego dyrygenta z faszystowskimi władzami, co z kolei skłoniło kompozytora do rezygnacji z koncertu.

W maju 1935 roku Konserwatorium w Rydze przyznało Szymanowskiemu tytuł honorowego profesora, ze stolicy Łotwy bezpośrednio udał się do Pragi, gdzie 11 maja odbyła się prapremiera Harnasiów. Zapowiedziana na listopad – i tak w stosunku do pierwotnych zamierzeń bardzo spóźniona – paryska premiera tego dzieła odbyła się dopiero 27 kwietnia 1936 roku. Poprzedzające ją miesiące spędził kompozytor w sanatorium "Helios" we francuskim Grasse. Pod koniec roku ciężko chory wrócił w to samo miejsce, jednak nadwątlone finanse pozwalały już tylko na wynajęcie skromnego hotelu. Kilka miesięcy wcześniej z bólem serca zrezygnował z wynajmowania "Atmy"; znów nie miał swojego domu. W lutym 1937 gardło całkowicie odmówiło posłuszeństwa – Szymanowski nie tylko nie mówił, ale praktycznie nie mógł jeść. Plany leczenia w Lugano przerwała śmierć w sanatorium w Lozannie 29 marca 1937 roku. Przy umierającym kompozytorze czuwały sekretarka Leonia Gradstein i siostra Stanisława. Uroczysty pogrzeb odbył się na koszt państwa, trumnę przewieziono do Warszawy w wagonie obitym kirem. Po szeregu uroczystości ciało przewieziono do Krakowa, gdzie pochowano je w Krypcie Zasłużonych na Skałce.

Opracowanie na podstawie tesktów Piotra Deptucha

Źródło: https://culture.pl/pl/artykul/karol-szymanowski-zycie-i-tworczosc