Szymanowski a Ukraina

Urodziłem się przecież na Ukrainie, tam spędziłem dzieciństwo, odczuwałem ją całą swoją duszą, kochałem jej dobroczynny klimat, jej bujność i słodycz. (Karol Szymanowski)

Szymanowscy przybyli na Ukrainę pod koniec XVIII wieku, gdy syn kasztelana rawskiego, Dominik Szymanowski, poślubił Franciszkę Rościszewską, jedną z trzech córek Kajetana Rościszewskiego, właściciela rozległych majątków ziemskich w Kijowszczyźnie, i Marianny z Krasyckich, siostry poety-biskupa Ignacego Krasyckiego. Rościszewscy zaś, rodzina jak i Szymanowscy mazowiecka, znaleźli się na na Ukrainie wskutek małżeństwa jednego z nich, Stanisława (dziadka Kajetana) – z Tyszanką-Bykowską, pochodzącą z bogatego rodu bojarskiego na Kijowszczyźnie. Tak więc i stróżka krwi ruskiej uczestniczy w złożonej formacji etnogenetycznej Karola Szymanowskiego: potomka Rościszewskich i Krasyckich, niemieckich Kleistów oraz Berenów, ale także ruskich Tyszów, Jelców, Jelów-Malińskich. (Teresa Chylińska)

Ukraina – to dla Karola Szymanowskiego przede wszystkim Tymoszówka, czyli dom rodzinny, dziś określa się to jako „mała ojczyzna”. To lata szczęśliwej beztroski, bo właśnie z domem rodzinnym w tle, to świat życzliwy, pod jasnym i dobroczynnym niebem, to młodość, spędzona na tle krajobrazu pełnego bujnego piękna i szerokiej swobody. (Teresa Chylińska)

Urodziłem się na Ukrainie i z małymi wyjątkami spędziłem tam pierwsze 18 lat. Przez ten czas przeszedłem kurs gimnazjalny i studiowałem fortepian, i trochę teorii, i harmonii pod kierunkiem mego ojca, później Gustawa Neuhausa – doskonałego muzyka. (Karol Szymanowski)

Decydującą rolę w kształtowaniu zarówno światopoglądu, jak i preferencji muzycznych młodego Karola Szymanowskiego odegrała jego rodzina, wyróżniająca się wyjątkowo wysokim poziomem kultury duchowej i intelektualnej. Szymanowscy, wraz z krewnymi Neuhausami, Blumenfeldami i Taubami, z którymi utrzymywali stałe bliskie więzi, byli znawcami sztuki, filozofii i historii, a pasja do muzyki w ich rodzinach była wszechogarniająca i często przeradzała się w pasję na całe życie. (Dmytro Polaczok)

Kiedy Szymanowski, przebywający we Francji w związku z przygotowaniami do paryskiej premiery swojego baletu „Harnasie”, w którym główną rolę grał pochodzący z Ukrainy Serge Lifar, otrzymał od swoich rodaków propozycję, aby w wolnej chwili zwiedzić zabytkowe francuskie zamki, zapytał: „A czy nie moglibyście mi po prostu pokazać wielkie pole pszenicy?”. „Jest coś w głębi”, wyjaśnił później kompozytor, „co pomimo zewnętrznych zmian nigdy się nie zmienia, zawsze pozostaje takie samo, prawie jak w dzieciństwie”. Tym „czymś w głębi” była dla Szymanowskiego Ukraina. (Aleksander Polaczok)